czwartek, 17 kwietnia 2014

Przeraża mnie "dzisiejszość"

Patrzę na fecebooka i myślę sobie... jak bardzo się staczamy? "Karny Qutaz" , "LOL" i inne ozdobniki zdobią nasza już wystarczająco zdobnie ozdobione umysły. Chyba właśnie dlatego zanika sztuka konwersacji i właśnie dlatego coraz to trudniejsze sprawy załatwia się przez fejsa. Wyznanie miłości, zerwanie, poważne kłótnie i tajemnice, które powinniśmy sobie wyznawać w oczy, umieszczamy w niebiesko białym okienku. Nie potrafimy sklecić zdania, realność coraz bardziej traci na wartości.
Jutro ścisły post, mam zamiar zjeść tylko chleb z masłem. Co z tego wyjdzie? Wszystko zależy od tego, jak mocno potrafię zapanować nad własnym umysłem. Poza tym dużo będzie do roboty. Dodatkowy angielski, sprawy finalne Londynu i nauka do egzaminów. Nie wiem czy dam radę ogarnąć ten kwiecień. Według mnie jest to miesiąc pechowy, wnoszący smutek do mojego życia. Teraz ma się spełnić moje największe marzenie. Czy to sprawi, że zmienię o nim mniemanie?
Melancholia mnie dopadła - rozmyślam nad papieżem Janem Pawłem II. Kiedy sobie pomyślę jak wiele złego robię, jak wiele rzeczy nadaje się na potępienie...jest mi tak strasznie głupio. Chciałabym zrobić coś dobrego, ale nie mam pomysłu co to może być. Właściwie mam, ale jestem pełna wątpliwości czy mi to wyjdzie. Brakuje mi papieża, żałuję, że był tak mała, nie mogłam poczuć jego obecności. Tej ojcowskiej opieki, tego, że jest tu z nami.
Mam ochotę wybrać się do lumpeksu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz. Miło wiedzieć, że ktoś czyta moje wypocinki ;)