poniedziałek, 24 marca 2014

Cieplutkim kocykiem...

... Otulona niczym puch zastanawiam się czemu nie potrafię trwać do końca? 
Po raz kolejny porażka, po raz kolejny w mojej głowie zdanie "a co mi tam...", po raz kolejny wyrzuty sumienia i po raz kolejny post o podobnej wartości jak tamte poprzednie. Żadnej.
Liczy się to ile wytrwasz ile dasz z siebie, aby osiągnąć sukces - nie ile żalu przelejesz na klawiaturę laptopa. Szczerze? I tak nikogo to nie obchodzi. A jeśli już ktoś to przeczyta, poużala się nad Tobą 3 sekundy i zadzwoni do kolegi z przemyśleniami na temat wczorajszej imprezy. Liczysz się tylko ty sam, twoja silna wola i energia, którą jesteś wstanie włożyć we własne życie, aby osiągnąć coś, co jeszcze nie tak dawno wydawało Ci się nie możliwe.
Co dzisiaj zrobiłeś? Nie ważne. Na serio. Nawpierdalałeś się? Okej, jesteś kretynem, idiotą, tumanem, bez mózgową grubą świnią, z wałkami na brzuchach rozmiarów entych i odkurzaczem, który by wpierdalał wszystko co popadnie. I jeśli myślisz, że dołowaniem się zdziałasz bardzo dużo, schudniesz, nabierzesz masy i witalności... oczywiście. Rób tak dalej. No bo co zrobisz z tym żarciem, które masz w żołądku? Wyrzygasz? Dobrze wiesz, że stać Cię na coś więcej. Nie zaprzeczaj.
Ale zgaduję, że nie jesteś wcale jeszcze taki stary nie? To chyba masz jeszcze czas żeby się ogarnąć, kopnąć w dupę i pokazać wszystkim skurwielom jakim jesteś pieprzonym  zwycięzcą w porównaniu z nimi?
Wyobraź tylko sobie: Ty i tłum ludzi wokół Ciebie. Masz na sobie obcisły T-shirt i wąskie spodnie idealnie podkreślające Twoją idealną sylwetką, Twój silny, odważny i nieustępliwy charakter. Kroczysz dumnie, zostawiając za sobą wygłodniałe spojrzenia mężczyzn jak i kobiet. I ta satysfakcja. Satysfakcja pulsująca w Twoich żyłach, rozrywająca cię od środka.   To nie ty potrzebujesz mężczyzn. To teraz oni potrzebują Ciebie. I ten stan unosi się dopóty, dopóki nie odpuścisz.
Ile cię to będzie kosztowało? D U Ż O. Nie owijam w bawełnę. Ile razy będziesz chciał pierdolnąć tym wszystkim, sięgnąć po te ulubione ciasteczka karmelowe i zajadać się do momentu aż zrobi Ci się nie dobrze. Oj będziesz chciał kurwa. Każdy chce. I zrobisz to. No bo co masz tego nie zrobić skoro chcesz? Jeśli chcesz, zrobisz wszystko, nawet wpierdolisz ciasteczka. Ale jeśli postanowisz na odwrót, to dasz radę. Jesteś tylko, albo AŻ człowiekiem. Kto jak nie ty? Po prostu odwróć spojrzenie z czegoś, co nie pozwala Ci gonić za marzeniami. Takie łatwe? Cholernie nie łatwe. Ale do zrobienia. Wszystko możesz osiągnąć. Pamiętaj. Wszystko. A potem wyrzeczenia staną się Twoją pasja, Twoim życiem. Ale o tym kiedy indziej...
Ważysz 100 kilo? I co kurwa z tego?! Zawalałeś przez większość swojego życia, teraz chcesz się poprawić - plus dla Ciebie. Wyjdź na ulicę i zacznij się ruszać. Nie patrz na ludzi, którzy spoglądają na Ciebie z rozbawieniem, którzy szepczą na Twój widok. Bo po co zawracać sobie tym głowę? Po co marnować myśli na innych? Bądź egoistą. Skup się na sobie. Wtedy Cię nie zabiją. Wtedy to TY zgnieciesz ich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz. Miło wiedzieć, że ktoś czyta moje wypocinki ;)